Cześć...
Psycholog umówiony na poniedziałek.
Jest ze mną tak chujowo... W ogóle sobie rady nie daje. Jedyne co mnie trzyma przy życiu to myśl że kiedyś się odezwie...
Od jakiegoś czasu pomaga mi alkohol, wypije i dół przechodzi na czas do wytrzeźwienia, od kilku dni już tyle pieniędzy na to wydałem, dzisiaj też już musiałem się napić, mam nadzieję że to nie jest uzależnienie tylko chwilowe wyjście z problemów :(
Powoli się poddaje twierdząc że nie ma sensu ten związek, ona nie chce, zakończyła to, dostałem list...
Nie mam nawet wsparcia żadnego, rodziców, kolegów ... Nie mam komu powiedzieć co się dzieje...
Od 3 dni straciłem apetyt, nic nie jem tylko zapijam smutki... Wczoraj na śniadanie na siłę Zjadłem jednego tosta... Jest ze mną tak chujowo że myślę o najgorszym, kiedyś żyłem dla niej, była moim największym skarbem i jest nadal, dzisiaj jestem dla wszystkich nikim, jestem zerem...
Gdy byłem mały chorowalem, rodzice do dzisiejszego dnia potrafią powiedzieć ,,po chuj żeśmy Cię ratowali jak z Ciebie żadnego pożytku" itd ...
Dla dziewczyny mojej byłej też jestem nikim w tym momencie, zero kontaktu.
Zerwała ze mną przez list... Nie spotkaliśmy się żeby porozmawiać... Od wtorku jest tak chujowo...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz